Pary głównych bohaterów Realizatorzy powrócili jednak
Pierwsze minuty należały do gospodarzy, którzy od razu zaatakowali bramkę "Pasów". Krakowianie zdołali jednak szybko uporządkować szyki i to oni pierwsi strzelili gola.
W 11. minucie piekielnie mocnym strzałem tuż zza linii pola karnego popisał się najlepszy strzelec Cracovii Dariusz Pawlusiński, a piłka wpadła do bramki tuż przy słupku.
HME w lekkiej atletyce
Włoski Turyn w dniach 6-8 marca jest gospodarzem najważniejszej zimowej imprezy lekkoatletycznej tego sezonu - 30. Halowych Mistrzostw Europy.
Nie bez podstaw liczymy na medale reprezentantów Polski. Najświeższe wiadomości, klasyfikacje, statystyki, fotoreportaże, itd. znajdziesz w .
Osiem minut później było już 2:0 - po podaniu Bartosza Ślusarskiego na 15. metr, na listę strzelców wpisał się Paweł Nowak. Zanosiło się na pogrom, ale "Rycerze Wiosny" (ŁKS od lat 50-tych nosi taki przydomek), nie załamali się i szybko zdobyli kontaktową bramkę.
Po zamieszaniu w polu karnym Cracovii, piłka trafiła do Piotra Świerczewskiego, a ten precyzyjnym i równie pięknym strzałem tuż przy słupku, nie dał szans Marcinowi Cabajowi.
W 53. minucie ŁKS doprowadził do wyrównania. Po zagraniu Tomasza Hajty, strzałem głową z siedmiu metrów Cabaja pokonał Nerijus Radzius.
Remis jednak nie interesował żadnej z drużyn i jak się okazało nie był to koniec strzeleckich popisów na stadionie w Łodzi. W 62. minucie Cracovia przeprowadziła fantastyczną akcję. Szybka wymiana piłek między Ślusarskim i Pawłem Sasinem "rozklepała" obronę ŁKS, a ten ostatni w końcu odegrał do Nowaka, który nie miał innego wyjścia niż dostawić nogę i skierować piłkę do pustej bramki.
ŁKS nie dał jednak za wygraną. W 88. minucie strzałem zza pola karnego popisał się Rafał Kujawa. Potężnie uderzona piłka w ostatniej chwili odbiła się jeszcze od jednego z zawodników Cracovii, zmyliła Cabaja i wpadła do bramki.
Już w piątej minucie dodatkowego czasu gry, zagraniem pod bramkę z okolicy narożnika pola karnego popisał się Hajto, a piłkę dostał Dejan Djenic i z bliska zdobył zwycięską bramkę. Po meczu powiedzieli:
Trener Cracovii Kraków Artur Płatek: Przyjechaliśmy tu po 3 punkty i chcieliśmy grać piłką, do przodu. Staraliśmy się to robić przez cały mecz, zagraliśmy lepiej niż z Piastem, ale za dobre wrażenie nie przyznaje się punktów. ŁKS prostymi środkami rozmontował naszą obronę i strzelił jednego gola więcej niż my. Szkoda, że nie udało się wykorzystać doskonałej sytuacji na 4:2, bo wtedy byłoby już po meczu.
Szkoleniowiec ŁKS Łódź Grzegorz Wesołowski: Swoją postawą drużyna zasłużyła na pochwały i gratulacje. Plan był taki, żeby od razu zaatakować, ale co z tego wyszło, wszyscy widzieli. Szybko zrobiło się 0:2, a z takiego wyniku bardzo trudno się podnieść. Tym bardziej chwała drużynie, że potrafiła tego dokonać. Wiedzieliśmy, że będzie to dla nas bardzo ciężkie spotkanie, bo Cracovia to solidny zespół z zawodnikami, którzy wiedzą, o co chodzi w piłce. Grając tak jak dzisiaj przeciwko nam nie będą mieli problemów z utrzymaniem w ekstraklasie.ŁKS Łódź - Cracovia Kraków 4:3 (1:2) Bramki: Piotr Świerczewski (23), Nerijus Radzius (53), Rafał Kujawa (88), Dejan Djenic (90) - Dariusz Pawlusiński (11), Paweł Nowak - dwie (19, 62) )Żółte kartki: Tomasz Hajto, Mladen Kascelan - Paweł Sasin, Arkadiusz BaranSędzia: Mirosław Górecki (Katowice). Widzów 6 000.ŁKS Łódź: Bogusław Wyparło - Nerijus Radżius, Tomasz Hajto, Dejan Ognjanović, Tadas Papeckys (72. Dejan Djenić) - Vahan Gevorgyan, Mladen Kascelan, Piotr Świerczewski, Marcin Smoliński (88. Robert Sierant), Paweł Drumlak (63. Rafał Kujawa) - Adam Czerkas.Cracovia Kraków: Marcin Cabaj - Przemysław Kulig, Michał Karwan, Piotr Polczak, Sławomir Szeliga - Dariusz Pawlusiński (77. Łukasz Mierzejewski), Dariusz Kłus, Arkadiusz Baran (83. Mateusz Klich), Paweł Sasin (90+4. Łukasz Tupalski) - Paweł Nowak, Bartosz Ślusarski.
Gościnnie w utworze "Będzie dobrze nam" zaśpiewała Dziun. Zobacz najnowszy teledysk Püdelsów:
Ostatni album "Madame Castro" trafił na rynek 26 września 2008. To druga po albumie "Zen" płyta nagrana przez zespół z nowym wokalistą, Szymonem Goldbergiem, który do grupy dołączył w roku 2005.Wygraj bluzę One Republic i ekskluzywny box Króla Popu w serwisu Muzyka.!
Przygotowana przez Teatr im. V.M. Csokonaia w Debreczynie oraz zespół włoskich artystów: Marco Spada (reżyser), Michele Della Cioppa (scenografia), Simona Morresi (kostiumy) inscenizacja, to konwencjonalna wizja tej popularnej i pięknej opery Donizettiego, z wyróżniającymi się na tym tle starannie dobranymi głosami pary głównych bohaterów. Realizatorzy powrócili jednak w niej do pierwotnej wersji opery z użyciem szklanej harmoniki, która scenie obłędu Łucji w III akcie nadaje specyficzny koloryt.
Węgierska "Łucja" zresztą nie tylko skromną inscenizacją i powrotem do oryginalnej wersji utworu, zwracała uwagę na muzykę. To przedstawienie opierało się przede wszystkim na głosach zwyciężczyni Konkursu Wokalnego w Bilbao sprzed kilku lat – Jee Hye Sohn (Korea Płd) w roli Łucji oraz gwiazdy włoskich scen, m.in. weneckiej La Fenice oraz Teatru Operowego w Taszkiencie – Domenico Menniniego w roli Edgara. Jee Hye Sohn idealnie czysto pokonywała zawiłe, piękne partie Łucji utrzymując napięcie aż do finałowej sceny obłędu, którą zagrała bez zbędnej przesady, za to z ogromna dawką emocji.
Podobnie potraktował swą rolę Mennini-Edgar, który w III akcie dopiero dał popis swych prawdziwych możliwości wokalnych. Aria pożegnalna "Tu che a Dio Spiegasti l'ali" stała się w jego wykonaniu przejmującą skargą. Ten włoski tenor dysponujący wyjątkowo piękną barwą głosu prawdziwie wzruszył widownię. Dzięki jego kreacji – jak zauważyli zgromadzeni na festiwalu krytycy operowi – węgierska inscenizacja pokazała nie tylko "Łucję z Lammermooru", ale też "Edgara z Ravenswood" publiczność festiwalowa nagrodziła owacją na stojąco.
RSF wzywa wszystkich dziennikarzy, by zebrali się w czwartek o godz. 15.00 przed ambasadą Iranu w Paryżu z widocznymi akredytacjami dziennikarskimi, by zaprotestować przeciwko posunięciom władz irańskich wobec mediów.
Od wtorku, kiedy to władze irańskie zakazały prasie zagranicznej relacjonowania jakichkolwiek wydarzeń, które nie figuruje w programie Ministerstwa Kultury i Orientacji Islamskiej, "dziennikarze zagraniczni są zamknięci w swoich redakcjach albo pokojach hotelowych" - zaznaczył Julliard.
- To absolutnie skandaliczne, ale także niepokojące, gdyż pozwala to przypuszczać, że nastąpi nasilenie represji. Władze irańskie chcą wyraźnie zmusić media zagraniczne do opuszczenia kraju, by móc zdławić poruszenie społeczne z dala od spojrzeń z zewnątrz - ocenił.
Julliard wyraził zaniepokojenie losem irańskich dziennikarzy i blogerów, z których "około dziesięciu" zostało zatrzymanych po opublikowaniu wyników wyborów.
- Straciliśmy kontakt ze znacznie większą liczbą. Sadzimy, że w najlepszym przypadku znaleźli schronienie na prowincji, gdzie sytuacja jest spokojniejsza, lub zostali aresztowani - powiedział.
Zmartwieni bezradnością naukowców w dziedzinie walki z huraganami pracownicy instytutu zaprojektowali urządzenie, które może w przyszłości uratować setki istnień.
"Huragan Killer" to system pomp i rur, które będą wymieniały ciepłą wodę z powierzchni oceanu z zimna wodą z dna. Turbiny mogą być instalowane na statkach, które w zależności od sytuacji będą mogły dotrzeć na zagrożony gwałtownymi zmianami pogodowymi obszar.
Taka wymiana warstw wodnych, zdaniem pracowników Intellectual Ventures, ma powstrzymać powstawanie huraganów, które często nawiedzają wybrzeża USA - czytamy w serwisie.
Jak wyjaśniła minister kultury Christine Albanel, intruzi dostali się do muzeum krótko po północy przez tylne drzwi. Nie wiadomo, jak zdołali je otworzyć - być może sforsowali słabe zasuwy. Zarejestrowała ich kamera, a alarm wezwał pracowników muzeum, ale grupa zdołała zbiec.
W wiszącym na parterze obrazie wandale pozostawili około dziesięciocentymetrową wyrwę, wyglądającą na wybitą pięścią. Pani Albanel oceniła, że uszkodzenie jest możliwe do naprawienia.
Do incydentu doszło w dniu, kiedy Paryż świętował coroczny całonocny festiwal sztuki. Tysiące ludzi uczestniczy wówczas na ulicach miasta w wystawach, pokazach, koncertach i wspólnej zabawie.
Finałowa czwarta seria będzie emitowana na kanale Sci Fi Channel od listopada. Producenci Ronald Moore i David Eick wydali w tej sprawie oficjalne oświadczenie o treści: "Nasz serial zawsze miał mieć początek, środek i wreszcie również koniec. W ciągu ostatniego roku fabuła i bohaterowie bardzo zdecydowanie zmierzali w kierunku zakończenia, więc postanowiliśmy posłuchać wewnętrznego głosu i zakończyć serial na własnych warunkach. Wiedząc, że zbliżający się finał niewątpliwie zasmuci fanów, zapewniamy, że mogą przygotować się na ostrą jazdę, ponieważ zejdziemy z anteny z wielkim hukiem".
Wynik finału gry podwójnej mężczyzn:
Mark Knowles/Daniel Nestor (Bahama/Kanada, 6) - Lukas Dlouhy/Pavel Vizner (Czechy, 9) 2:6, 6:3, 6:4.
Słynny tenor Luciano Pavarotti otrzymał nagrodę za propagowanie włoskiej kultury. Włoskie Ministerstwo Kultury postanowiło przyznawać nagrody włoskim artystom promującym rodzimą kulturę na świecie. Pierwszym laureatem został właśnie Luciano Pavarotii. Decyzję o jej przyznaniu podjęto tuż przez śmiercią artysty. Jednak ceremonia wręczenia nagród odbyła się dopiero teraz.
Nagrodę w imieniu Pavarottiego odebrały wdowa Nicoletta Mantovani oraz dwie dorosłe córki artysty z poprzedniego związku. W trakcie uroczystości Mantovani stwierdziła, że to doskonała okazja, aby spotkać się i powspominać wielkiego tenora. Dodała także, że artysta wiedział o tej nagrodzie i bardzo się z niej cieszył.
Luciano Pavarotti zmarł szóstego września tego roku. Miał 71 lat. Przyczyną śmierci był rak trzustki.
Pavarotti miał niezwykle mocny głos, o rozległej skali, sięgającej do c2. Dyskografia tenora obejmuje ponad trzydzieści oper zarejestrowanych w całości. Na całym świecie sprzedano ok. 100 milionów płyt z jego nagraniami. Specjalizował się w repertuarze belcanto szczególnie w operach Belliniego, Donizettiego, Rossiniego i Verdiego.
Best Film polskie filmy sprzedaje po promocyjnej cenie już od czerwca, kiedy to wystartowała akcja "Wakacyjny rejs po filmie polskim". W ofercie dystrybutora znalazły się już m.in. "Austeria", "Wodzirej", "Zezowate szczęście", "Seksmisja", "Rejs", "Kingsajz" i inne.
Od lipca w promocyjnej cenie ukażą się takie filmy, jak "Sami swoi", "Nie ma mocnych", "Kochaj albo rzuć", "Nie lubię poniedziałku", "Vabank cz. 1.", "Vabank cz. 2", "Chłopi", "Faraon", "Gdzie jest generał", "Giuseppe w Warszawie", "Popiół i diament", "Eroica", "Jeszcze tylko ten las", "Kanał", "Lotna", "Matka Joanna od Aniołów" i "Pociąg".
W sierpniu w cyklu nabyć będzie można natomiast następujące obrazy: "Miś", "Chłopaki nie płaczą", "Czas surferów", "E=mc2", "Sztos", "Poranek kojota", "Wielki Szu", "Podwójne życie Weroniki", "Tam i z powrotem", "Trzy kolory. Biały", "Trzy kolory. Czerwony", "Trzy kolory. Niebieski", "Konopielka", "Niewinni czarodzieje", "Ostatni dzień lata", "W pustyni i w puszczy" oraz "Mój Nikifor".
- Odpowiedź jest szczera i brutalna – utknęliśmy, i to pod kilkoma względami – stwierdził Gates. Jak dodał, sam osobiście opowiada się za zamknięciem obozu, w którym przebywa aktualnie 270 "wrogich bojowników".
Według Gatesa, 70 z przetrzymywanych w obozie więźniów, nie może liczyć na to, że przyjmą ich kraje, z których pochodzą. Pentagon obawia się także, iż zwolnieni z Guantanamo powrócą do walki z wojskami koalicji antyterrorystycznej w Iraku lub Afganistanie; na razie udokumentowano 10 takich przypadków. Kilku z więźniów oczekuje nadal na procesy przed trybunałami wojskowymi.
Gates podkreślił także, iż ewentualne umieszczenie wrogich bojowników w więzieniach na terytorium USA już teraz spotyka się z oporem ze strony władz poszczególnych stanów.
- Mamy poważny problem w rodzaju: "Nie u mnie". Żaden amerykański stan nie chce trzymać w swym wiezieniu tak groźnych terrorystów – przyznał sekretarz obrony. Na koniec przesłuchania przed senacką podkomisją podkreślił, że w Gunatanamo nie stosowano nielegalnych środków podczas przesłuchiwania więźniów.
Pierwsze ujęcia powstają w mieszkaniu głównej bohaterki, a na planie pojawi się również odtwórca drugoplanowej roli, Bartłomiej Świderski.
Mieszkanie, gdzie kręcone są pierwsze ujęcia, znajduje się przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Jak dotąd, nie powstawały w nim zdjęcia do żadnej innej produkcji TVN - powiedziała Magdalena Nowakowska z biura prasowego TVN.
We wtorek ekipa nakręci sceny pobudki głównej bohaterki, Magdy Miłowicz (w tej roli ). Młoda prawniczka, robiąca zawrotną karierę w jednej z warszawskich kancelarii adwokackich, przywita dzień ćwiczeniami na rowerku rehabilitacyjnym.
15-odcinkowa telenowela do ramówki trafi we wrześniu. Za kamerą stanie Jacek Borcuch, który tym samym zadebiutuje jako reżyser serialowy.
Scenariusz "Magdy M." na zamówienie TVN napisał Radosław Figura.
Obok Brodzik i Świderskiego, w obsadzie znajdą się też m.in. Paweł Małaszyński, Katarzyna Bujakiewicz, Bartek Kasprzykowski, Krzysztof Stelmaszyk, Katarzyna Herman, Ewa Kasprzyk, Szymon Bobrowski, Jacek Braciak i Daria Widawska. Wszyscy aktorzy do produkcji trafili dzięki castingom.