Ziobro przed wejściem do
Astrolog Chandrasiri Bandara ogłosił w zeszłym tygodniu na opozycyjnym mityngu, że 9 września premier obejmie urząd prezydenta, a na czele rządu stanie przywódca opozycji. W przepowiedni astrologa nie było szczegółów na temat dalszych losów prezydenta Mahindy Rajapaksy.
Rzecznik policji przyznał, że Bandarę zatrzymano w ramach śledztwa, mającego ujawnić źródło jego przepowiedni.
Astrolog przewidział upadek prezydenta ku powszechnemu zaskoczeniu. Popularność Rajapaksy znacznie wzrosła bowiem po zeszłomiesięcznym ostatecznym zwycięstwie nad tamilskimi Tygrysami, które położyło kres trwającej ćwierć wieku wojny domowej.
Entuzjastyczni sympatycy prezydenta proponują powierzenie mu drugiej sześcioletniej kadencji bez wyborów, a nawet zmianę konstytucji i pozostawienie Rajapaksy na tym najwyższym urzędzie dożywotnio.
Astrologia jest bardzo wpływowa w tym kraju; wielu polityków wykorzystuje pomyślne dla nich przepowiednie astrologów, by poprawić swój wizerunek. Także Rajapaksa mówił dziennikarzom, że często zasięga rady astrologa, wybierając się w podróż lub wyznaczając termin ważnego przemówienia.
Bandara, który ma cotygodniowy program w telewizji i kolumnę polityczną w gazecie, sprzyjającej opozycji, jest jednym z najpopularniejszych astrologów w kraju.
Opozycyjna Zjednoczona Partia Narodowa potępiła zatrzymanie Bandary, zarzucając rządowi rozszerzenie na astrologów kampanii tłumienia mediów.
- Zbrodnia, jakiej dopuścił się Bandara polega na tym, że jego przepowiednie nie są przychylne dla rządu - głosi oświadczenie, wydane przez tę partię.
"Będę zeznawał w sprawie usuwania przeze mnie patologii i korupcji z funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Dzisiaj muszę się tłumaczyć za to, że wydawałem polecenia prowadzenia śledztw tam, gdzie były podejrzenia korupcji albo działania patologicznego lub przestępczego" - powiedział dziennikarzom Ziobro przed wejściem do budynku prokuratury.
Przesłuchanie Ziobry wyznaczono na godz. 10 - b. minister sprawiedliwości stawił się po godz. 11.30.
Przesłuchanie odbędzie się z udziałem jednej z 6 osób, która w śledztwie dotyczącym domniemanych nacisków na prokuratorów uzyskała status osoby pokrzywdzonej.
Ostatni raz w tej sprawie Ziobro zeznawał w charakterze świadka przez prawie osiem godzin 30 kwietnia. Przesłuchanie prowadzono z udziałem jednej z sześciu osób, które w postępowaniu uzyskały status pokrzywdzonych. Był to czwarty wyznaczony termin tej czynności - w trzech wcześniejszych Ziobro nie stawił się, w jednym przypadku usprawiedliwiając to chorobą.
Kolejny termin przesłuchania Ziobry wyznaczono na 3 czerwca, jednak do przesłuchania nie doszło. Pod koniec maja Ziobro złożył wniosek o wyznaczenie innego terminu, uzasadniając to obowiązkami związanymi z jego udziałem w spotkaniach przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - Ziobro otwierał listę PiS w Małopolsce i ostatecznie w wyborach 7 czerwca zdobył tam mandat europosła.
Śledztwo, które ma wyjaśnić, czy dochodziło do przekroczenia uprawnień, a w efekcie do wywierania nacisków na prokuratorów w okresie, gdy ministrem sprawiedliwości był Ziobro, płocka prokuratura okręgowa prowadzi od kwietnia 2008 r. W 2007 r. czynności sprawdzające w tej sprawie wszczęła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Stało się to po piśmie Stowarzyszenia Prokuratorów RP, które zaapelowało do prokuratorów o nieuleganie naciskom politycznym. W sprawie tej był wówczas przesłuchany ówczesny prezes Stowarzyszenia Prokuratorów RP płk Krzysztof Parulski.
Ostatecznie czynności prowadzone przez warszawską Wojskową Prokuraturę Okręgową zakończyły się postanowieniem o odmowie wszczęcia śledztwa. Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, iż przedwcześnie podjęto decyzję o niepodejmowaniu śledztwa.
W efekcie sprawa, na wniosek warszawskiej prokuratury apelacyjnej, trafiła do Prokuratury Okręgowej w Płocku, która wszczęła śledztwo; obecnie prowadzone jest ono w sprawie.
W ramach tego postępowania przesłuchano dotychczas byłych i obecnych prokuratorów z różnych placówek w kraju, a także Janusza Kaczmarka - od października 2005 r. do sierpnia 2008 r. prokuratora krajowego, a następnie ministra spraw wewnętrznych.
Obdarzona potężnym głosem Zykina wykonywała tradycyjne i ludowe pieśni rosyjskie w manierze zbliżonej do operowej i z towarzyszeniem orkiestry. Rosyjska telewizja "Russia Today" nazwała ją "ulubioną wokalistką Kremla", zaznaczając, że występowała przed Stalinem, Chruszczowem, Breżniewem i Gorbaczowem.
Podczas II wojny światowej pracowała jako robotnica w fabryce. Karierę, trwającą przez wszystkie powojenne lata ZSRR, rozpoczęła w 1947 roku. Miliony radzieckich telewidzów podbiło jej wykonanie "Wołgi" i innych powszechnie znanych pieśni. Sama Zykina podkreślała, że w jej rodzinie "śpiewali wszyscy", a pierwszych piosenek ludowych nauczyła ją babcia.
- Inaczej niż wielu jej kolegów, Ludmiła Zykina zawsze była przykładem umiaru i smaku. Jej pieśni zawsze były poza wszelką krytyką - powiedział o zmarłej wybitny rosyjski baryton Dmitrij Chworostowski.
Jak donosi brytyjska gazeta "Daily Express", perkusista wyraził zainteresowanie udziałem w zaplanowanej na lato współpracy dwóch legendarnych muzyków.
- Ringo mieszka w Los Angeles, gdzie spotkają się Paul i Bob, więc są spore szanse, że dołączy do nich w studio, kiedy będą mieli gotowy materiał -cytuje gazeta.
Muzyka Triosk jest zgrabną wypadkową elektronicznego brzmienia, ambientowych pejzaży i jazzowej improwizacji. Trio doskonale operuje prostymi środkami wyrazu. Piękne, niepokojące dźwięki oplatane są przez szeleszczącą sekcję rytmiczną. Skupione, ciche mikrokompozycje raz po raz wybuchają pełnym energetycznym brzmieniem. Ich muzyka jest lekka, nastrojowa, przestrzenna i bardzo zmysłowa.
Sławę zyskali dzięki znakomitej płycie "1+3+1", będącej efektem współpracy z legendą minimalnej elektroniki Janem Jelinkiem. Jakiś czas później zawojowali świat płytą "Moment Returns", którą objawili pełnię swojego potencjału i udowodnili, że są formacją samodzielną. Ostatni album "The Headlight Serenade" też zyskał bardzo dobre recenzje.Triosk (Adrian Klumpes, Ben Waples, Laurence Pike)02.04 Wrocław, Firlej03.04 Kraków, Re04.04 Lódź, Jazzga05.04 Katowice, Jazz Club Hipnoza
Członkowie zespołu podjęli postanowienie o rocznym urlopie, a Hammond zdecydował się poświęcić ten wolny czas samodzielnej pracy twórczej. Za kanwę scenariusza gitarzysta wybrał książkę "Pulp" Charlesa Bukowskiego, opowiadającą o osobliwych losach pewnego prywatnego detektywa. Bohater powieści spotyka na drodze Panią Śmierć oraz przybyszy z obcej planety.
- To czarna komedia dla dorosłych - opisuje nowy projekt Hammond, który otrzymał już pozwolenie wdowy po Bukowskim, Lindy, na rozmowy z potencjalnymi producentami. - Myślę o kilku osobach. Mam to wszystko poukładane w głowie, mógłbym wziąć się do pracy choćby w tej chwili. Nie sądzę, żeby pozwolono mi na reżyserowanie obrazu, ale chcę mieć udział w jego powstawaniu. Nie mogę dopuścić, by ktoś zepsuł mój scenariusz.
W październiku 2005 roku ukazała się debiutancka solowa płyta Alberta Hammonda Jr., "Yours To Keep". Kilka miesięcy później formacja The Strokes wydała swój ostatni jak dotąd album "First Impressions of Earth".
Pomysłodawcy kontynuacji opowieści o Haroldzie i Kumarze wysłali scenariusz do , ale nie spodziewali się, iż gwiazda zgodzi się zagrać w ich filmie. Ku ich zaskoczeniu, aktorka była zachwycona materiałem, który otrzymała.
- Stwierdziła, że od dawna nie czytała tak zabawnego scenariusza i że bardzo jej się ten pomysł podoba - mówi scenarzysta Jon Hurwitz.
Harold i Kumar to dwaj młodzi ludzie uwielbiający używki i przygody. Często z ich wspaniałych planów nic nie wychodzi - z ich własnej winy. W pierwszym w rolach głównych wystąpili John Cho i Kal Penn. Aktorzy mają powrócić również w kontynuacji, której premiera planowana jest na przyszły rok.
62-letni Beatles otrzymał propozycję zagrania na gitarze basowej w nowej wersji przeboju „Do They Know It's Christmas?”, którego wcześniejsze wykonania pomagały artystom w zbieraniu funduszy dla głodujących Afrykanów. W ubiegłym tygodniu McCartney wyznał, że ma nadzieję na nieco większą rolę w projekcie.
„Jeżeli będą chcieli, żebym zaśpiewał, oczywiście chętnie to zrobię. Tym razem nie pozwolę, aby zaćmili mnie młodsi artyści” - zapowiedział muzyk.
Z kolei organizator całej akcji Midge Ure zapewnia, że nie zamierza prosić McCartneya o śpiewanie, ponieważ woli skoncentrować się na młodych wykonawcach, wśród których znaleźli się m.in. Chris Martin, Robbie Williams, Jamelia i Dido.
„Paul McCartney otrzymał propozycję zagrania na basie, ale myślę, że sam się wycofa, kiedy uświadomi sobie, że w projekcie uczestniczą same młode gwiazdy. Paul uczestniczył w koncercie Live Aid, więc ma wszelkie prawo do udziału w tej akcji, ale musi liczyć się z tym, że chcemy kłaść nacisk na młodość. Jedyną osobą, która połączy nową wersję z poprzednimi, będzie Bono, bo nie sądzę, aby ktokolwiek potrafił zaśpiewać jego linijkę równie dobrze” – wyjaśnia Urge.
Przypomnijmy, że na forum dyskusyjnym poświęconym grupie Dio pojawiła się informacja o tym, że w trasę ma wyruszyć jedna z legend rocka, grupa Rainbow.
Muzyków zespołu miała podobno "skrzyknąć" Niji Management, czyli menedżerska firma żony Ronniego Jamesa Dio – Wendy. Grupa miałaby zagrać wspólnie szereg koncertów i to w wyjątkowym składzie, bowiem na scenie mieli się pojawić: Ronnie James Dio (wokal), Ritchie Blackmore (gitara), Jimmy Bain (bas) i Vinnie Appice, który za perkusją zastąpiłby tragicznie zmarłego Cozy'ego Powella.
Carole Stevens z firmy, która reprezentuje Blackmore'a dementuje te informacje:
"Te plotki nie są prawdziwe. Ani Ritchie Blackmore, ani jego management nie kontaktował się z firmą Wendy i Ronniego. Życzymy Ronniemu jak najlepiej, niezależnie od tego w co jest teraz zaangażowany, niemniej jednak, Ritchie Blackmore z nim nie współpracuje".
Stevens podał także, że były gitarzysta Deep Purple pracuje obecnie nad szóstą płytą Blackmore's Night, a później uda się w promującą ją trasę. "Odniósł sukces i jest szczęśliwy dzięki temu, czym obecnie się zajmuje, a to dość rzadko się trafia. Po co wracać do przeszłości, skoro możesz się spełnić życiowo i zawodowo idąc do przodu" – tłumaczy menedżer.
Siła wiatru cały czas wzrasta i władzę obawiają się, że huragan jeszcze wzmocni swoją siłę zanim uderzy w Houston - czwarte największe miasto USA - podaje serwis CNN. Władze miasta nakazały swoim obywatelom ukryć się, ponieważ jest już za późno na akcję ewakuacyjną - to komunikat do tych, którzy wcześniej nie zdecydowali się opuścić swoich domostw podczas ewakuacji miasta.
Na razie Ike dotarł do wyspy Galveston. Władze wyspy (i miasta o tej samej nazwie) ostrzegają, że najgorsze ma jednak jeszcze nadejść. Wyspa jest na razie podtopiona. Ike przybył na wyspę jako huragan drugiej kategorii. Wiatr wiał z prędkością około 175 km/h - to maksymalna prędkość, zanim huragan zostanie zakwalifikowany do trzeciej kategorii.
Wczoraj zginęła jedna osoba, która utonęła u wybrzeży miasta Corpus Christi w Teksasie. Ofiar może być więcej, bo aż 40 procent mieszkańców Galveston postanowiło pozostać w domach (całkowita liczba mieszkańców to prawie 60 tysięcy). - To wielkie nieszczęście, że nasze ostrzeżenia i komunikaty o ewakuacji nie zostały zastosowane - mówią władze Galveston, które wcześniej zarządziły ewakuację.
Ludność
683 478
Głosy elektorskie
4
Wybory 2004 r.
Bush 62%, Kerry 35%
Wybory 2000 r.
Bush 48%, Gore 49%
Międzynarodową sławę , córka popularnego scenografa teatralnego - Normana Bela Geddesa, zawdzięcza przede wszystkim kreacji Miss Ellie Ewing Farlow - wiecznie zatroskanej matki w serialu o teksańskich potentatach naftowych - "Dallas", w którym grała w latach 1978-1984 i 1985-1990. Kreacja ta przyniosła jej trzy nominacje do Złotego Globu oraz tyleż do statuetki Emmy (każdą z tych nagród otrzymała raz).
Jednak zanim trafiła na plan "Dallas", Barbara Bel Geddes zdobyła już uznanie jako aktorka sceniczna i filmowa. W 1948 roku otrzymała nominację do Oscara za najlepszą rolę drugoplanową w dramacie familijnym - "I Remember Mama". Miłośnicy kina mogą ją także pamiętać jako Marjorie 'Midge' Wood, ukochaną z psychologicznego dramatu kryminalnego - (1958) oraz Nancy Reed z kryminału Elii Kazana - "Panic in the Streets" (1950). Jeszcze większe sukcesy Geddes odnosiła na scenie. W 1953 roku podbiła Broadway oraz otrzymała nominację do statuetki Tony za rolę Maggie w pierwszej scenicznej inscenizacji "Kotki na gorącym blaszanym dachu" Tennesee Williamsa.
W swoim dorobku Barbara Bel Geddes ma też dwie książki dla dzieci - "I like to be me" oraz "So do I". Przyczyną jej śmierci był rak płuc. Miała 82 lata.